|
|
niedziela, 05 września 2010
Zmasowane działania
Rozpoczęło się kontaktowanie z klientami. Okazuje się, że mało który ma aktywną skrzynkę mailową (?!), za najlepszą formę kontaktu przyjeliśmy rozmowy telefoniczne.
Umawiamy spotkanie z klientem. Rozmawiamy. Opowiadamy.
Wyniki sprzedaży? Narazie nie ma o czym mówić... w sensie nic nie sprzedaliśmy :) ale kilku już się wacha... Poza tym rynek od którego zaczeliśmy, jest przejściowy, chcemy na nim się nauczyć jak działać, by ruszyć z pewnymi doświadczeniami do klientów z Warszawy.
Zwiększamy wydatki na adwords. Drogie tooo.... ale wyjścia nie ma. Zwiększenie wydatków wiąże się z rozszerzeniem kampanii na więcej słów kluczowych.
Teraz uzupełnię statystykę:
Jak widać dynamika wzrostu spadła, ale czy ponad 100% w górę to mało? Zmasowaliśmy promocję na Facebooku i blipie. Ponad to odpaliliśmy konkurs z nagrodami rzeczowymi, informowaliśmy o nim ludzi w centrum miasta - osobiście :)
Rok
|
Miesiąc |
Zmiana % |
| 2010 |
Maj |
100,00 |
| 2010 |
Czerwiec |
266,67 |
| 2010 |
Lipiec (do 20 dnia)
|
154,17 |
| 2010 |
Wrzesień (do 5 dnia) |
115,00 |
Czy jestem zadowolony z wyników? Nie. Nie jestem. Wiem, że ludzie którzy współpracują ze mną w tworzeniu tego startupu mogą włożyć w to więcej wysiłku, więcej zaangażowania... Może tak mniej mówić "co zrobimy", a więcej pracować nad tym co się powiedziało... Czekają nas ciężkie rozmowy, w przy oporach - rozstania.
środa, 21 lipca 2010
Pierwsze analizy statystyk
Pierwszy miesiąc (maj) działalności przyniósł nam zaledwie 1800 odsłon. Malutko. Nie czuję się zawiedzony, nie daliśmy z siebie zbyt wiele by pierwszego miesiąca wiele osób o nas wiedziało. Właściwie - to trwało jeszcze katalogowanie, linkowanie i takie tam. Więc jest ok.
Drugi miesiąc (czerwiec) dał nam już 4800 odsłon, więc ponad 260% wzrostu. Miło. Czy jesteśmy zadowoleni? Z wyniku procentowego - tak. Z wyniku czysto liczbowego (4800) - nie.
Jest już 21 dzień miesiąca lipca. Mamy już 7500 odsłon, więc w tym miesiącu będzie już ponad +200% wzrostu. Widać efekty intensywnej kampanii na facebooku, portalu lokalnym i nk.pl
Jeśli chodzi o reklamowanie się na FB i NK. Ogólnie - statystyk dużo stamtąd nie nabiliśmy. Liczymy jednak na efekty w dłuższym terminie. Kampania powinna mieć dobry efekt wizerunkowy i z pewnością uprości nam bezpośredni kontakt z odbiorcami.
Kampania na portalu lokalnym, nie jawna, w formie marketingu szeptanego, dała bardzo duży skok, jednak był on bardzo krótkotrwały. Zabiegi trzeba będzie powtórzyć :)
Rok
|
Miesiąc |
Zmiana % |
| 2010 |
Maj |
100,00 |
| 2010 |
Czerwiec |
266,67 |
| 2010 |
Lipiec (do 20 dnia)
|
154,17 |
wtorek, 20 lipca 2010
O działalności gospodarczej...
...i o tym dlaczego jej nie założyliśmy :)
Co nieznaczy, że działamy nielegalnie. Każdy kto z myślał nad własnym interesem musiał się zetknąć z rzeczywistością. Niby jest ten obniżony ZUS, ale dla startującej firmy bez żadnych przychodów to i te 500zł/mc będzie problemem zarobić. A do tego trzeba jeszcze żyć przez ten okres, płacić rachunki, coś jeść, zmagać się z problemami typowo życiowymi.
Wg mnie Państwo już na starcie podstawia nogę przedsiębiorcom. I takie zabiegi jak jedno okienko, to jest jakiś śmiech na sali. Bo nie to jest problem. Nie dlatego ludzie boją się zakładać własną działalność. Może to być niezrozumiałe dla kogoś kto siedzi w Warszawie na Wiejskiej i dostaje 14tys/mc. To takie dziwne - niemieć 800zł...
Mamy czy nie, odpuściliśmy sobie taki zabieg jak DG.
W zamian - Akademickie Inkubatory Przedsiębiorczości
Co miesiąc płacimy 244zł (z VAT). W zamian dostajemy: - możliwość wystawiania faktur - pomoc księgową - pomoc prawnika (!) - konto firmowe w banku - dostęp do pomieszczeń biurowych (nie zamierzamy korzystać)
Chyba jeszcze coś, ale nie pamiętam. To najważniejsze.
Jeśli zajdziesz do firmy i na pytanie o fakturę odpowiesz "no tu jest pewien problem", zostaniesz albo wyśmiany, albo uprzejmie wyproszony. Nie ma zbytnio chęci na usługi, za które nie będzie faktury... Jest wydatek, nie ma kosztów - słabo. W AIP otrzymasz dostęp do całego programu księgowego, wystawiasz faktury przez internet, są one tylko zatwierdzane przez księgową przy wystawianiu, aby wszystko grało.
Dla nas bardzo ważna jest pomoc prawnika. Kto był, ten wie ile kosztuje porada. W AIP napiszą Ci umowę, podpowiedzą gdy potrzebujesz porady itp itd
Wszystko w ramach 244zł z VAT.
Cała procedura jest prosta. My wypełniliśmy krótki formularz na stronie lokalnego AIP. Myśleliśmy, że to troche potrwa, ale już na drugi dzień odezwał się do nas jego dyrektor z propozycją podpisania umowy. Jeśli myślicie, że jest tam jakiś skomplikowany proces kwalifikacji to się mylicie. Poprostu idziecie, podpisujecie umowe, opłacacie pierwszą fakturę za AIP (244zł) i gotowe. Zrezygnować możecie też w każdej chwili. Bez konsekwencji.
Czego trzeba startującemu przedsiębiorcy? Nic więcej. Państwo powinno na to spojrzeć, taka inicjatywa to duża pomoc. Żaden z członków AIP nie oczekuje dotacji, obniżek ZUSU itp. My niechcemy płacić ZUSU i mieć naliczanych przez niego profitów przez ten czas. Dotacje, przy których tylko czekacie aby za coś uwalić - też niesą aż tak potrzebne (masa solariów powstała za pieniądze z PUP). Poprostu dajcie nam działać i nieprzeszkadzajcie.
Polski biznesmen
Polski przedsiębiorca, to najczęściej człowiek niedowartościowany, próbujący się podbudować tworząc z siebie kogoś kim naprawdę niejest przy każdej możliwej okazji.
Uszczypliwości, bezpodstawna krytyka, udawanie eksperta (to najbardziej irytujące). Ciężko znaleźć miłego klienta, który będzie świadomy tego, że to my się znamy na internecie nie on, albo tego, że nikt tak naprawdę niechce go oszukać - przedstawiamy mu swoją ofertę czarno na białym.
Nastawienie ogólnie wrogie. Będą walczyć o każdy (dosłownie) grosz, rabaty dla rabatu, upusty aby był upust... Podniesiesz mu cene o 10% zeby ostatecznie sprzedać mu w ofercie z cennika - będzie w niebowzięty. Tragedia.
Takie mam dotychczasowe doświadczenia. Jak będzie z tym startupem. Liczę, że lepiej, bo część klientów jest z branży wydawałoby wymagajacej kultury.
Do rzeczy.
Kontakt z klientem będziemy odbywać osobiście. Dlaczego? Bo jak się okazało po szybkim mailingu do ów wszystkich firm w naszym mieście - nie odpowiedział dosłownie nikt :) Mało tego, 50% skrzynek okazało się już nieistnieć - tak intensywnie były używane.
Może powiecie, że to takie staro modne. Ale osobiście wolimy iść do każdego i mieć jasną odpowiedź, że tak - płacimy i chcemy być w waszym portalu, albo nie - dziękujemy. Nie będziemy czekać pół roku, aż ktoś z nich sprawdzi pocztę :)
Poza tym przy kontakcie osobistym, łatwiej jest przekonać klienta. Naprawdę. Ludzie w cztery oczy nie są już takimi cwaniakami jak byli jeszcze wtedy gdy odpisywali Ci na maila.
poniedziałek, 19 lipca 2010
Nasz startup a konkurencja
Ktoś kto widział nasz portal mógłby powiedzieć - "tego nie brakuje".
Zresztą usłyszeliśmy coś takiego od znanego inwestora Tadeusza Witkowicza. Pocieszył nas jednocześnie, że to ma sens i to duży, jednak trzeba to zrobić dobrze.
To jest właśnie nasze podejście.
Podczas gdy na stronach naszej konkurencji znajdziesz te same - zdanie w zdanie informacje, u nas możesz liczyć nie tylko na dobrą treść (którą znajdziesz tylko u nas), ale też na dane których u nich nie znajdziesz.
Z czego to wynika? Mamy osobę, która tworzy nam treść i dba o to by nie była to kolejna kopia. Zyskujemy w ten sposób pare punktów u Googla za kompletny brak duplicate content. Osoba też dokładnie troszczy się o to by profile poszczególnych klientów wyglądały należycie dobrze i zawierały maximum danych.
To tak naprawdę vortal
Piszę portal, portal, a tak naprawdę to Vortal. Działamy tylko w jednej ściśle określonej branży, ale kto z Twoich znajomych wie co to Vortal... No właśnie...
Działamy na tyle skutecznie, że w ramach naszego startupu znalazły się wszystkie firmy z naszego (nie małego) miasta. Zaś każda firma ma swój starannie przygotowany profil czekający na kolejne odwiedziny internautów.
Zastanawiasz się gdzie tu nasza przewaga?
Konkurencyjny serwis ma powyżej 300 firm w polsce, które same się w nim zamieściły. Brawo. U nas zamieściły się ledwo 4 firmy (samodzielnie).
Skąd taki wynik? Ludzka mentalność i lenistwo. Mentalności nie zmienimy, niektórzy dalej wolą wydać 100zł na ulotki które rozdadzą ludziom do wyrzucenia, niż wydać 100zł za baner który zobaczy 800 osób online będących na stronie, a będą go oglądać tak przez cały tydzień - to moje doświadczenie z poprzedniego startupu.
Czy jesteśmy gorsi od tamtych?
Nie. Osoba o której wcześniej pisałem, ręcznie wprowadziła mnóstwo informacji (w tym ponad 7000 pozycji dotyczących oferty) na temat ponad 250 firm w naszym mieście.
I tu pojawia się pytanie, do którego portalu łatwiej będzie przekonać klienta?
1. Do tego w którym jest 300 firm, w tym 30 z mojego województwa... Będę tam 10 firmą w swojej kategorii. To chyba jakaś ściema. Tam nikt sie prawie nie reklamuje
2. Do tego gdzie jest ponad 250 innych firm z mojego miasta, wszystkie tak dokładnie opisane, zdjęcia, mapki, pełna oferta itp. i mój konkurent XYZ jest. To chyba warte uwagi i tych kilkunastu PLN/mc.
Być może powiecie, że się łudzę. Jednak tak nie uważam, o tym w następnym wpisie.
Czy to już?
Czy napewno wszystko działa? Czy nic po drodze się nie gubi? Czy wszystkie teksty są ok? Nie zostało coś głupiego?
Pierwszy dzień w sieci ruszającego startupa to chyba niezły kawał stresu. Prawdę mówiąc to nie wiem... Otwierając poprzedni startup (obecnie 1,5mln odsłon/mc) dość mocno przeżywaliśmy cały ten proces (tamten akurat tworzę z innymi ludzmi), tym razem było dużo spokojniej, właściwie bez emocji.
Bo niby co? Wrzucę pod domenę i zacznie się taki ruch, że serwer nie dociągnie do północy? Napewno nie... Google analytics patrzył na mnie z politowaniem :)
Ruszyliśmy z portalem w pełni działającym, przetestowanym w miarę możliwości dokładnie. Po drodze wyszło sporo błędów. Błędy to coś naturalnego w procesie tworzenia czegoś takiego. Jedne wynikają z ludzkiej bezmyślności, niewiedzy, braku doświadczenia, ale też zwykłego zmęcenia, złego podejścia do sprawy, stresu.
Prócz pełnej funkcjonalności, ruszyliśmy z wysokiej jakości treścią. Nie jesteśmy aż tak innowacyjni :) W zamian oferujemy narzędzia, których nam brakowało, a których nie znaleźliśmy u konkurencji, zaś treść jak wspomniałem, jest unikalna tworzona ręcznie - w sensie bez znanego wszystkim kopiuj/wklej, dokładna, pełna i dobrze przedstawiona graficznie.
Nasz portal to jak niektorzy mogli zauważyć coś w rodzaju katalogu firm - bo to firmy są główną jego zawartością, jak one wyglądają i jak działają wszyscy wiedzą.
Wyszło szydło z worka
Jeśli chcesz być wyjątkowy, nie twórz rozwiązań uniwersalnych - każdy może to zrobić. W dobie darmowych CMS-ów i tysięcy wtyczek, każdy może postawić katalog firm i być dla Ciebie konkurencją.
Pamiętaj, że gdy startujesz np. ze sklepem internetowym, to Twoim konkurentem nie jest Amazon czy Merlin. To inne sklepy, które od jakiegoś czasu istnieją na rynku, ale są na podobnym poziomie rozwoju co Ty.
Każdy tworzony element mimo wcześniejszego prototypowania i wielu przemyśleń okazywał się w jakiś sposób problematyczny. A to słabe usability, a to niespójność z resztą, a to nie da rady tego zrobić... Stara zasada mówi, że mały procent czasu poświęconego na programowanie to właśnie pisanie kodu. Są tacy co mówią, że to 20%, ja jestem wśród nich.
Tworzymy startup
Błędem jaki popełniliśmy była próba stworzenia czegoś tak poprostu, bez planu, bez jakiegoś porządku. Zupełnie inaczej niż robię to w pracy.
W wyniku tego powstała wczesna wersja nazwijmy ją - alpha - która nijak wyglądała, nijak działała i nijak spełniała pokładane w niej nadzieje.
Czas stracony.
Jako, że chcieliśmy podejść do tego tematu z dużą powagą, a już krok pierwszy był tak konkretnie zchrzaniony, postanowiliśmy się zrehabilitować. Wyłożyliśmy kilkaset złotych na pożądny layout. Cena po znajomości od kolegi, który dawniej ze mną pracował. Miał pilne zlecenie, musieliśmy czekać na niego 2 tygodnie, aż zacznie działać coś dla nas, ale w zamian dobrze zszedł z ceny - naprawdę okazja.
W między czasie ustaliliśmy co powinno znaleść się w naszym startupie. Wróciliśmy do pierwszych uzgodnień i obserwacji dotyczących naszych klientów i odbiorców. Burza mózgów wytworzyła wiele pomysłów, jedne sensowne, inne zupełnie bez pojęcia. Wiele z nich dostosowaliśmy do rzeczywistości i wpisaliśmy w swój plan działania, podzielony na etapy, uwzględniający oczekiwanie na layout.
Praca ruszyła pełną parą
Jak to się zaczęło?
Pomysł padł nagle, nawet niepamiętam kiedy. Był dyskutowany przez około pół roku, raz poważnie, raz z przymróżeniem oka. Przyznaję, że był to rok zmarnowany, nic się w tym czasie nie działo, ja byłem pochłonięty pracą, świeżo po dużym wydatku (zakup mieszkania) i wyczerpany rzeczywistością. Obudził się we mnie leń.
Minął rok. Przyszło lato, pojawiło się dużo świeżej energii. Zaczeliśmy liczyć, planować, przedstawiać warianty. Trochę rozejrzeliśmy się po rynku, oceniliśmy mniej więcej potrzeby klientów (firm) i odbiorców szukających tych specyficznych treści.
Decyzja padła - robimy to.
Cel tego bloga
Po co ten blog?
Blog zaczynam pisać już po rozpoczęci działalności zmierzającej do stworzenia dochodowego startupu.
Może wielu z was będzie miało uwagi co do formy przejścia przez kolejne etapy. Pamiętajcie jednak, że kocham konstruktywną krytykę, która wskaże mi słuszną drogę (najlepiej popartą faktami), nie znoszę za to uwielbianej w naszym kraju złośliwości i docinek... Poprostu - nieznoszę :)
Temat bloga
Tutaj dowiecie się jakie problemy mogą spotkać rozpoczynającego przedsiębiorcę, a takich jest wiele jak się przekonacie. Adresu startupu nie będę ujawniać, sądzę, że nie jest to konieczne, a mogę w ten sposób uniknąć niepotrzebnych problemów :)
Zapraszam do lektury
|